Wiem, wiem nie było mnie tu długo. Przepraszam Was bardzo.Nie wynika to z mojego znudzenia blogiem czy leniuchowania.....od miesiąca walczę z chorym gardłem. Pani laryngolog zakazała (do momentu zupełnego wyleczenia) pracy w kurzu (szlifowanie) i w jakichkolwiek chemikaliach (farby, lakiery, rozpuszczalnik itd.). Tak więc muszę trochę przystopować. W mojej małej pracowni czekało na mnie jednak trochę pracy i musiałam zadziałać. Na całe szczęście mój tata i B. zaangażowali się w pomoc:) Tata ładnie wyszlifował, B. wszystko zmontował, a ja tylko upiększałam:)
I tak zrobiłam, o przepraszam, zrobiliśmy witrynkę:)
Witrynka jest teraz własnością cioci. Zagościła u niej w kuchni razem z małą zieloną szafeczką. O ile zrobienie witrynki nie było trudne to przerobienie szafki wykonanej z mdf kosztowało mnie trochę pracy i nerwów. O wiele łatwiej pracuje się z drewnem.
Muszę jednak przyznać,że jak na mdf wyszła całkiem nieźle. Zresztą sami oceńcie.
Pochwalę się nowym zakupem:) Ot, dwa świeczniki.
Od dawna o takich marzyłam, miałam nawet zrobić,ale jakoś nigdy nie było po drodze. A tu wpadły mi w ręce:) I to w super cenie!:)
i jaja decoupage
Miłej niedzieli i oby do przyszłego weekendu:)!
...i z filtrem rustykalnym
Muszę jednak przyznać,że jak na mdf wyszła całkiem nieźle. Zresztą sami oceńcie.
Pochwalę się nowym zakupem:) Ot, dwa świeczniki.
Od dawna o takich marzyłam, miałam nawet zrobić,ale jakoś nigdy nie było po drodze. A tu wpadły mi w ręce:) I to w super cenie!:)
B. zrobił dwa "wielkanocne" zdjęcia naszej kuchni. Zdjęcia robił z filtrem rustykalnym i wyjątkowo mi się podobają choć są troszkę niewyraźne.
Rzeżucha zasadzona w skorupkach od jajek
Miłej niedzieli i oby do przyszłego weekendu:)!




